POL
ENG

Mały ale wariat - PW8010

To jedna z perełek mojej kolekcji. Projekt trwał długo, ale jestem bardzo zadowolony i dumny ze efektu końcowego. Pierwszy raz spotkałem się z tym modelem na biurku kolegi z pracy wiele lat temu. Spodobał mi się jego mały gabaryt. Do takiego lokalnego grania nie potrzeba dużej mocy. Postanowiłem, że kiedyś taki kupię. Minęło trochę czasu, aż w końcu zdecydowałem się zapolować na egzemplarz dla siebie. Stan nie grał roli, byle by miał główne części tj. transformator, radiator, pokrętła i niepogniecioną obudowę. Szukałem, przeglądałem różne oferty, ale często cena była gdzieś z pogranicza wszechświata. Pewnego dnia pod kółko z myszki wkręciła się oferta z tym modelem:

Wylicytowałem za 20zł jako uszkodzony. No i jak sami widzicie, wyglądem nie grzeszył. Nadawca był z Krakowa. Na szczęście, w tym czasie jedna z naszych pracownic (Małgorzata) wizytowała swoją rodzinę w tych okolicach i zgodziła mi się go odebrać. Po weekendzie miałem go już w domu. Tak się poskładało, że w międzyczasie czekała mnie przeprowadzka, więc z braku czasu trubadur przeleżał kilka miesięcy w takim stanie jak przyjechał. Aż w końcu nadszedł jego dzień. Po zdjęciu obudowy, oczom ukazał się widok jak po bitwie pod Grunwaldem. Gołym okiem było widać, że poprzedni właściciel próbował coś z nim zrobić, co ostatecznie mu nie wyszło. Pomijając kurz, który jest w miarę naturalny, to od razu dało się zauważyć tłusty nalot, który prawdopodobnie pochodził z preparatu do regeneracji potencjometrów. Miejscami kable były zaizolowane szkotem. Gałka głośności pocięta w środku i po przytapiana w celu umieszczenia diody. Od dołu na płytce były jakieś podejrzane połączenia kablowe. W niektórych miejscach płytka miała pourywane ścieżki i pady. Brakowało głównego kondensatora filtrującego w zasilaczu. Przycisk włącz/wyłącz trzymał się na jednej śrubie. Trzeba było zrobić wszystko. Ale tym większa frajda :D

Na początek ściągnąłem sobie schemat. Potem kilka notatek z połączeń gniazd i przełączników, aby móc łatwo odzyskać oryginalne połączenie. Oczywiście kontrolnie sprawdzałem to ze schematem.

Potem to już czyszczenie, czyszczenie i czyszczenie. Rozebrałem go na części pierwsze. Konstrukcja selektorów wejść i wyjść ma wadę polegającą na pełnym odkryciu styków, przez co dużo szybciej się utleniają. Po wielu latach trzeba je rozebrać i porządnie wyczyścić. Dobrze sprawdza się czyszczenie mechaniczne, w płuczce ultradźwiękowej lub preparacie do czyszczenia srebra. Po każdej operacji dobrze jest je zabezpieczyć odpowiednią wazeliną dobrze przewodzącą. Następnie kolej przyszła na gniazda sygnałów wejściowych i głośnikowe. Podczas typowej naprawy, nie trzeba było by ich ruszać, ale jak już robiłem to dla siebie i miałem czas, a całe urządzenie było kompletnie rozebrane, to mogłem poprawić trochę fabrykę i powsadzać proste druty zmniejszając i poprawiając lutowanie.

Płytka po umyciu w płuczce ultradźwiękowej nabrała niebywałego koloru i blasku. Dużo łatwiej było dostrzec miejsca wymagające poprawek. W tym modelu końcówka mocy jest zrealizowana na tranzystorach w układzie Darlington-a. Producent umieścił na radiatorze tylko te dużej mocy. Ja stwierdziłem, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby umieścić je wszystkie z odpowiednią izolacją. Tranzystor do kompensacji temperaturowej stoi na płytce w sąsiedztwie radiatora. Ja zdecydowałem się wmontować go w radiator. Bardzo nie podoba mi się pomysł z przeplataniem nóg tranzystorów przez trójkątne dziury w pyłtce i lutowanie ich zagiętych. Dlatego dla wszystkich dorobiłem stosowne podstawki ułatwiające ich montaż i demontaż.

Kolejnym krokiem mechanicznym było dorobienie tulejek dystansowych utrzymujących przycisk włącz/wyłącz. Zrobiłem je z aluminiowej rurki.

Potem kolej na kondensatory. Niektórzy w ciemno wymieniają wszystkie. Ja nie lubię wyrzucać dobrych, dlatego wyciągnąłem wszystkie i zmierzyłem. Te które nie trzymały już parametrów poszły na wymianę. Brakowało głównego o pojemności 2x4700uF. Nie miałem takiego, a jeden który udało mi się znaleźć w internecie, ktoś sprzątnął mi sprzed nosa. Postanowiłem użyć swoich zapasów. Z sześciu sztuk 2200uF poskładałem kondensator 2x6600uF. Tak powstała niebieska rzeźba na środku płytki.

Kolejny zabieg był bardziej kosmetyczny niż konieczny, ale wiecie, miałem czas i osobiście lubię jak elementy są prosto. Dlatego poprostowałem te bardziej krzywe.

Nie mogłem nie zerknąć do potencjometrów. Oczywiście moje podejrzenie się potwierdziło i okazało się, że tłuszcz na płycie pochodził od nich. Wyczyszczone i nasmarowane wróciły na swoje miejsce.

Dużo roboty, co? Najgorsze było dopiero przede mną. Gdy elektronika była już sprawna i wyregulowana, pozostało zamknąć obudowę. No ale jakbym mógł zamknąć go w czymś takim? Osobiście uważam to za barbarzyństwo zdarcie oryginalnych napisów, ale co zrobić? Postanowiłem podjąć wyzwanie i zrekonstruować panel przedni. Trzy wieczory ze zdjęciami innych modeli, suwmiarką i programem InkScape to tworzenia grafiki wektorowej i rysunek był gotowy. Tylko jak go nanieść na aluminium. Pierwsza myśl: termotransfer. Miałem jednak obawy, że zostaną ślady po papierze i cały efekt zniknie. Kolejnym pomysłem był grawer. To by mogło nawet ciekawie wyglądać jednak szef firmy, w której pytałem o taką możliwość, zaproponował mi sitodruk u swojego znajomego. Za cenę 100zł miałem ładnie wydrukowany opis. Wcześniej musiałem jednak przygotować blachę, ponieważ zależało mi na powierzchni rysowanego aluminium. Do tego celu przydała się szlifierka taśmowa. Górną klapę obudowy postanowiłem pomalować na czarno, ponieważ bardzo podoba mi się takie połączenie kolorów.

Na sam koniec został drobny problem z gałką głośności, w której poprzednik zrobił dziwną brzydką dziurę. Postanowiłem osadzić w niej punkcik świecący. Dioda 3mm pasowała bez większych problemów. Braki wypełniłem klejem dwu składniokowym.

Od początku wiedziałem, że oświetlenie wzmacniacza będzie koloru żółto pomarańczowego.

Efekt końcowy:

Pliki do pobrania:

- schemat : schemat_pw8010.zip

- wzór panelu: panel_pw8010.zip

Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie strony SrcPro.pl